piątek, 9 listopada 2012

Ordinary girl.



00:56
Niby późna godzina, ale ona nie czuła się śpiąca. Siedziała przed komputerem, pisała na gadu z niedawno poznaną dziewczyną, z którą świetnie się dogadywała. Przed nią na biurku, stała niedopita kawa rozpuszczalna, koniecznie z mlekiem. Taką uwielbiała. W tle leciał rap, tak cicho, że właściwie nie rozumiała słów. Ale nie przejmowała się tym, po prostu nie lubiła siedzieć w ciszy. Mimo, że nie była idealna, lubiła siebie. Cecha tak bardzo porządna i tak rzadka w tych czasach. 
W prawym dolnym rogu wyskoczyło okienko. Nie czekała długo, jak napisał: Taka późna pora a Ty nie śpisz? J. Uśmiechnęła się mimowolnie. Poznała Dawida na sylwestrze, rok temu. Mimo, że był nieźle wstawiony, docenił jej humor i zainteresował się jaj osobą. Po kilku dniach napisał do niej. I tak pisali ze sobą od tamtej pory. Powoli poznawali siebie. Spotkali się kilkanaście razy i dało odczuć się chemię między nimi, a mimo to do niczego nie doszło. Jak to możliwe? Po prostu nie kleiła się do niego jak większość dziewczyn z którymi Dawid się spotykał. I mu się to podobało. Może nieświadomie zakochiwali się w sobie, kto wie? Nie pisali codziennie, ale Majce zawsze robiło się milej, gdy dostała od niego wiadomość. Czekałam na Ciebie :D odpisała mu. Hm. Więc zaraz wracam napisał tylko i słoneczko zmieniło kolor na czerwony. Dziewczyna zmarszczyła brwi, ponieważ miała nadzieję, że popisze z nim dłużej. Pożegnała się już z koleżanką i nie miała co robić. Kawa wystygła, więc nie miała jej zamiaru już pić. Mijały kolejne minuty, które dłużyły się. Oparła głowę na rękach, które leżały na biurku. W końcu stwierdziła, że nie ma sensu dłużej na niego czekać, gdy coś zastukało w okno. Wystraszona odwróciła się w tamtą stronę, jednak nic nie widziała. Nie wiedziała co robić. Dostała sms-a od Dawida. Już jestem, wyjdź J.Zaskoczona wstała, zarzuciła bluzę na siebie i wyszła. Na szczęście stał pod drzwiami i nie musiała go szukać. 
- Co Ty wyprawiasz? - zaśmiała się cicho, żeby nikogo nie obudzić. 
- Skoro czekałaś na mnie, nie mogłem cię zawieść. Chodź, przejdziemy się. 
-Wariat z ciebie. - pokręciła głową i ruszyła za nim.
Rozmawiali przez dłuższy czas, śmiali się, trochę wspominali. Majka szła blisko Dawida, ponieważ trochę przerażała ją ta ciemność. Nagle ten złapał ją za rękę. 
- Zimno ci? Masz zimne dłonie. 
Coś ty. - zaprzeczyła szybko, ponieważ nie chciała żeby mu było zimno, gdyby wpadł na pomysł dania jej kurtki. A w myślach, przeklęła się, że sama jej nie wzięła. 
Dawid zatrzymał ją i obrócił w swoją stronę. Szybko zrzucił kurtkę i trzymał tak, aby Majka mogła ją założyć. Z wahaniem, wsunęła ręce w rękawy. Popatrzyła na chłopaka, którego znała od ponad roku i pierwszy raz miała niewyobrażalną ochotę pocałowania go. Nie poruszyła się jednak, bo myślała, że to złe. 
On zrobił to za nią. Przyciągała go jakby niewidzialna nić, która otoczyła ich wtulonych w siebie. 
Oderwali się od siebie. Dawid patrzył na nią z wielką czułością. 
- Tak długo na to czekałem - wyszeptał. 
Majka nie potrafiła nic wydusić z siebie. Było to wspaniałe uczucie. Zrozumiała, co to znaczy mieć motylki w brzuchu. To najpiękniejszy wieczór, a w zasadzie najpiękniejsza noc w jej dotychczasowym życiu. 
Dawid oparł swoje czoło o jej. 
- Wiesz, upewniłem się teraz, że cię kocham - powiedział powoli ,patrząc jej prosto w oczy. 
- Ja, ja chyba też cię kocham. - powiedziała. 

I nagle drgnęła. Podniosła szybko głowę i rozejrzała się. Była w swoim pokoju. Godzina 01:48, wiadomość na gadu. Otworzyła: Już jestem. Przepraszam, że tyle mi zeszło. Kolejna: Hej, jesteś? i następna: no cóż, odezwę się jutro & dobranoc :* .
Przetarła senne oczy. To był tylko sen. 
Z dziwnym uczuciem wyłączyła komputer i położyła się do łóżka. Tym razem nie przyśniło jej się nic. 



czwartek, 25 października 2012

Don't forget about me. / 4

Sara stała na przystanku, niespodziewanie poczuła pocałunek w policzek.
- Cześć kochanie, jak się spało? - wesoło zapytał.
- Słuchaj, musimy o czymś porozmawiać. - sucho oznajmiła.
Karol nie wiedział, czego ma się spodziewać, jednak zauważył w jej oczach łzy. Przytulił ją mocno, pocałował. Nie chciał wiedzieć dlaczego płacze, bał się.
- Wyprowadzam się. - powiedziała i zaczęła płakać, nie mogła się uspokoić. Mimo, że Karol każdym sposobem starał się ją uspokoić ona wciąż płakała.
- No już, mała! - powiedział. Sara uwielbiała jak on tak do niej mówił. Tylko on tak się do niej zwracał.
- Nie, wszystko nie będzie już tak jak dawniej. Zapomnimy o sobie, ta odległość zniszczy to wszystko, to wszystko nad czym pracowaliśmy tyle lat. Od tak rozłączą się nasze drogi i już więcej się nie zobaczymy. Ja nie wiem jak możesz być tak spokojny, nie widzisz powagi sytuacji?!
- Kochanie, wiem. Rozumiem. Będziemy się widzieli w weekendy, wakacje, ferie. - mówił to, ale wiedział co im grozi.
- Naprawdę w to wierzysz? Nie mów tych wszystkich słów tylko po to żeby mi ulżyć. Skończ. - zaczęła bić rękoma w jego pierś. Rozpłakała się. Szlochała, a jedyne co mógł zrobić Karol to ją przytulić.
Stali tak na przystanku kilkadziesiąt minut. Ona opowiadała mu o wszystkim czego się boi, rozmawiali o czym tylko się dało. Nie poszli tego dnia do szkoły. Karol odprowadził Sarę do domu.
- Nie zapomnij o mnie, pamiętasz co powiedziałeś? - zapytała.
- Tak, pamiętam każde słowo, żadnego nie żałuję. Kocham Cię mała, wiesz to! Nie zapomnę o obie nigdy, nie potrafię. Zaczekam na ciebie, to nie jest koniec!
Sam nie wierzył w to co mówił, każdy przecież dobrze wie, że odległość robi swoje. Nie był pewny swoich słów, oprócz dwóch najważniejszych - Kocham Cię! - powtórzył i czule pocałował Sarę w usta. Nie był to zwykły pocałunek, chciał aby na zawsze zapamiętała tą chwilę.
- Kocham cię, kochanie! Pamiętaj o mnie zawsze.- wciąż płakała, jednak już mniej. - Pamiętaj, na zawsze będziesz w moim sercu, od zawsze i na zawsze. Będę na Ciebie czekała o każdej porze. Tylko powiedz, a ja się znowu pojawię u twojego boku. - przytuliła go mocno, oczekiwała na jego czuły pocałunek w głowę. Tak też się stało.
Przed blokiem były ławki na których zawsze siedzieli. Usiedli też tym razem, było ciemno, zimy piątkowy wieczór. Jesień, wiał lekki wiatr. Karol objął mocno Sarę, siedzieli ta do nocy.
Objęci, długo rozmawiali jak to wszystko będzie teraz wyglądało, co z ich spotkaniami. Rozmawiali o wszystkim. Gdy zrobiło się już na prawdę późno, Karol odprowadził ją do domu. Nastał czas pożegnania. Ich pocałunek był wyjątkowy, pełen miłości i obaw. Przytuleni do siebie, ona płakała, on ją uspokajał.
Od tamtego czasu widzieli się kilka razy. Odległość zrobiła swoje. Po Wielkanocy rok później, nigdy więcej się nie widzieli. To był koniec ich miłości, ich spotkać i czułości. Jednak oboje dotrzymali obietnicy - nigdy o sobie nie zapomnieli.

KONIEC 


środa, 24 października 2012

Don't forget about me. / 3

W ich gimnazjum dziwili się, że Karol i Sara dopiero teraz zostali parą. Ich znajomi zastanawiali się jak rodzi się taka miłość jak ich - bezgraniczne kochanie drugiej osoby. Całkiem inni ludzie. Ona: dziewczyna mądra, pełna lęków, uzależniona od muzyki, kocha piękne książki o miłości, uwielbia oglądać smutne filmy, pisała wiersze - najlepsze gdy była smutna. On" bystry romantyk, który uwielbiał się przytulać do swojej już dziewczyny, gry na PSP jego życiem, słuchał muzyki, której ona nie lubiła, kochał ją nad życie - ona tego nie rozumiała. Niestety pewne czwartkowe popołudnie zmieniło wszystko...
- Saro, możesz na chwilkę przyjść do kuchni? - powiedziała mama, przygotowując obiad.
- Tak mamo? - Sara usiadła na krześle, wzięła do ręki jabłko i słuchała.
- Miałam Ci powiedzieć wczoraj, jednak nie było cię długo w domu. Ojciec dostał nową pracę, wyższe stanowisko, więcej pieniędzy.
- To super! Czemu się mamo nie cieszysz? - ze zdziwieniem zapytała.
- 250 kilometrów stąd. Musimy się przeprowadzić. - odpowiedziała.
- Że niby co? Ja się nigdzie nie wyprowadzam, czy wy myślicie tylko o sobie? Co ze mną, co z nami. Przecież ja mam Karola, nie możecie mi tego zrobić. Dobrze wiedziałaś, przecież tata nie ma teraz złej pracy. Jest nam dobrze. Dlaczego? Przecież mamy wszystko. Myślicie tylko o sobie. - w oczach Sary pojawiło się morze łez. Były to nie tylko łzy złości, zastanawiała się, jak o tym wszystkim powie Karolowi.
-To już postanowione. W ten weekend się przeprowadzamy. - powiedziała mama i poszła do swojej sypialni.
Sara siedziała na miejscu jak ogłuszona, płakała, wciąż płakała. Juro musiała powiedzieć swojemu chłopakowi, że wyprowadza się - dla niej nie było to 250 a milion kilometrów. Sara tej nocy nie spała. Wpatrywała się w zdjęcie Karola i nie potrafiła wstrzymać płaczu. Tak bardzo go kochała, nie wyobrażała sobie życia bez niego.

~.~



sobota, 20 października 2012

Don't forget about me. / 2

- Co robisz kocie? - pocałowała go w policzek i usiadła obok niego.
- Szukam informacji, referat z historii. Ale wiesz co, wolę się do ciebie przytulić. - tak jak powiedział, też zrobił.
- Tak jak wczoraj myślałam, może przyjdziesz do mnie na kolację? No wiesz, już nie jako tylko przyjaciel. - Sara mówiąc to, lekko się zaczerwieniła, twarz wtuliła w klatkę piersiową Karola. On jak to miał w zwyczaju, pocałował ją w głowę. 
- Z wielką chęcią. - odpowiedział i wrócił do odrabiania pracy domowej. 

***

Kolacja odbyła się bez przeszkód. Rodzice Sary byli bardzo dobrymi przyjaciółmi jego rodziców. Ucieszyli się na wiadomość, że ich pociechy są parą. Czuli też ulgę, bo znali Karola i wiedzieli, że jest mądry. - dobrze się uczy, jest rozważny i wiedzieli, że można było mu zaufać. Gdy kolacja się skończyła Karol i Sara posprzątali wszystko i wyszli na podwórko. 
- Idę odprowadzić Karola - krzyknęła i poszli. 

***

- Dziękuję - powiedział.
- Nie ma za co, przecież znasz moich rodziców. 
- Źle mnie zrozumiałaś - przerwał i szybko dodał - dziękuję tobie, za to że jesteś. Za to, że jesteś tutaj ze mną. 
- Przestań kochanie, to ja dziękuję, dziękuję za to, że nie bałeś się mi powiedzieć tego, co na prawdę czujesz. Dzięki temu jesteśmy tutaj - razem!
Nie trudno się domyśleć co było dalej. Sara uwielbiała dotykać jego ust, , rąk, ciepło jego ciała. Gdy Karol ją przytulił i spoglądał na nią, tymi ciemnymi oczami ona czuła się jak ktoś wyjątkowy, byłą wręcz zaszczycona, że to ją obdarował spojrzeniem pełnym ciepła i miłości, że to do niej się przytulał gdy czuła taką potrzebę, z nią spędzał czas i jej szeptał czułe słowa do ucha, pełne wartości. 
- Kocham Cię. - powtórzył i przytulił ją mocniej.

~.~



piątek, 19 października 2012

Don't forget about me / 1.

Dodam coś, bo jakoś nie mam ochoty iść spać. Jest godzina 22:45 i piszę sobie z Mateuszem. Uwielbiam z nim pisać, możemy o wszystkim i o niczym. Dzień jak każdy piąteczek udany ♥ Jutro sobota, trzeba coś zaplanować, aby nie siedzieć cały dzień w domu.. Udanego weekendu.

Przyjaźń i jeszcze więcej..

- Kocham Cię.
- Proszę nie, powiedz, że robisz sobie ze mnie żarty. 
- Ja nie żartuję, pokochałem cię, musiałem Ci powiedzieć. 
- Proszę nie, nie chcę. Za bardzo cię lubię, jesteśmy przyjaciółmi od... od wieków. Chcesz to wszystko zniszczyć? 
- TAK - odparł pewnie.
- Ty sam nie wiesz, czego chcesz. 
- Wiem czego chcę, czego pragnę. Twojej miłości. 
- Boję się. 
- Powiedz mi, czego się boisz?
- Obawiam się, że gdy nasza miłość zgaśnie już nigdy się nie spotkamy, że o mnie zapomnisz. 
- Wyjątkowych ludzi się nie zapomina, pamiętaj. 
- Przytul mnie, powiedz, że zawsze będę twoja. 
- Na zawsze.
Chwycił ją w swoje silne ramiona, ona wtuliła się. Delikatnie i czule pocałował ją w głowę. 
- Kocham Cię. - wyszeptał.
- Ja ciebie też kocham - odparła Sara po czym ich usta zbliżyły się do siebie. W jej oczach można było dotrzeć pełnie szczęścia, ale też strach, którego nie potrafiła wyeliminować. Karol wiedział o wszystkim, o jej wątpliwościach. Jednak ją bardzo kochał i starał się, czuła to w każdym momencie ich bycia razem. Przytulił ją mocniej. W jego ramionach czuła się pewnie i bezpiecznie, chciała aby ta chwila trwała wiecznie. 
Gdy wpatrywała się w jego oczy widziała coś, czego nie potrafiła otrzeć przez wiele lat. Miłość! Nie zauroczenie, tylko miłość, tak głęboką i tak prawdziwą. Nie mogła uwierzyć w to, że ktoś ją kochał tak bezgranicznie, tak prawdziwie i za nic. Za każdym razem gdy o tym myślała do głowy przychodziła jej inna myśl, to się kiedyś skończy. Sama nie potrafiła opisać dlaczego o tym myśli, dlaczego Karol niby miałby przestać ją kochać. Często o tym myślała, zbyt często. Jednak Karolowie ani w głowie, żeby zostawić Sarę. Przy niej czuł się sobą, czuł, że jest kogoś wart, żyje dla kogoś.

~.~ 


piątek, 1 czerwca 2012

Life is a fairy tale.

No to mamy dziś 1 czerwiec - dzień dziecka ! W szkole jakieś słodkości dostaliśmy no i na technikę przyszedł jakiś smerf i ktoś jeszcze *_* ale fajnie, zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcie klasowe i było OK.  Dziś pomimo brzydkiej pogody spotkałam się ze znajomymi i graliśmy w bilarda . Wczoraj również graliśmy, ale też robiliśmy sałatkę owocową na dziś do szkoły. Było świetnie ! Szczególnie wtedy, kiedy Bartek cały czas kawę musiał robić , bo wszystkim smakowała :D Aż się chce więcej takich dni..

Pamiętacie, kiedy byliście małymi dziećmi i wierzyliście w bajki ? Myśleliście o tym, jakie będzie wasze życie ? Dziewczyny -   biała sukienka, książę z bajki, który zaniesie was do zamku na wzgórzu , a chłopcy kiedy chcieliście być najlepszym piłkarzem albo jeździć najdroższymi autami... Leżeliście w nocy w łóżku, zamykaliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście. Święty Mikołaj, zębowa wróżka, książę z bajki - byli na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie dorastamy. Pewnego dnia otwieramy oczy, a bajki znikają. Większość ludzi zamienia je na rzeczy i ludzi, którym mogą ufać, ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek, bo prawie każdy chowa sobie iskrę nadziei, że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą. [...]
Pod koniec dnia, wiara to zabawna rzecz. Pojawia się, kiedy tak na prawdę tego nie oczekujesz. To tak, jakbyś pewnego dnia odkrył, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek cóż, może nie być zamkiem. I nie jest ważne " długo i szczęśliwie " ale samo " szczęśliwie " teraz. Raz na jakiś czas, człowiek Cię zaskoczy, i raz na jakiś czas człowiek może nawet zaprzeć Ci dech w piersiach.

Christina Aguilera - Hurt ♥ 


piątek, 18 maja 2012

Smile always.

Dziś piątek, dzień na prawdę udany. Mimo tego, że sprawdzian z biologii był, nie taki łatwy w szkole jakoś nudno trochę .. ale potem z Anetą wszystko się nadrobiło ! Było na prawdę świetnie, i ten nasz sklep nowy - hahaha :D Zajebisty , wszystko tam jest. Już nawet zakupiłyśmy sobie lakiery :D Jutro pewnie też tam pójdziemy i będziemy 'obczajać' chińczyków xD No i oczywiście pójdziemy do Polo po Colę Fizzy , hahaha. Zadzwonimy po Olkę i pogramy sobie w kosza :* Takich dni, chcę więcej..

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo co niesie ze sobą : światło, powietrze i życie,
jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw.

Szczęście znajduje się w Tobie. Zaczyna się na dnie Twojego serca, a ty możesz je wciąż powiększać, pozostając życzliwym tam, gdzie inni bywają nieżyczliwi; pomagając tam, gdzie już nikt nie pomaga; będąc zadowolonym tam, gdzie inni tylko stawiają żądania. Ty potrafisz się uśmiechać tam, gdzie się narzeka i lamentuje, potrafisz przebaczać, gdy ludzie Ci zło wyrządzają.

Kelly Clarkson - Because Of You