00:56
Niby późna godzina, ale ona nie czuła się śpiąca. Siedziała przed komputerem, pisała na gadu z niedawno poznaną dziewczyną, z którą świetnie się dogadywała. Przed nią na biurku, stała niedopita kawa rozpuszczalna, koniecznie z mlekiem. Taką uwielbiała. W tle leciał rap, tak cicho, że właściwie nie rozumiała słów. Ale nie przejmowała się tym, po prostu nie lubiła siedzieć w ciszy. Mimo, że nie była idealna, lubiła siebie. Cecha tak bardzo porządna i tak rzadka w tych czasach.
W prawym dolnym rogu wyskoczyło okienko. Nie czekała długo, jak napisał: Taka późna pora a Ty nie śpisz? J. Uśmiechnęła się mimowolnie. Poznała Dawida na sylwestrze, rok temu. Mimo, że był nieźle wstawiony, docenił jej humor i zainteresował się jaj osobą. Po kilku dniach napisał do niej. I tak pisali ze sobą od tamtej pory. Powoli poznawali siebie. Spotkali się kilkanaście razy i dało odczuć się chemię między nimi, a mimo to do niczego nie doszło. Jak to możliwe? Po prostu nie kleiła się do niego jak większość dziewczyn z którymi Dawid się spotykał. I mu się to podobało. Może nieświadomie zakochiwali się w sobie, kto wie? Nie pisali codziennie, ale Majce zawsze robiło się milej, gdy dostała od niego wiadomość. Czekałam na Ciebie :D odpisała mu. Hm. Więc zaraz wracam napisał tylko i słoneczko zmieniło kolor na czerwony. Dziewczyna zmarszczyła brwi, ponieważ miała nadzieję, że popisze z nim dłużej. Pożegnała się już z koleżanką i nie miała co robić. Kawa wystygła, więc nie miała jej zamiaru już pić. Mijały kolejne minuty, które dłużyły się. Oparła głowę na rękach, które leżały na biurku. W końcu stwierdziła, że nie ma sensu dłużej na niego czekać, gdy coś zastukało w okno. Wystraszona odwróciła się w tamtą stronę, jednak nic nie widziała. Nie wiedziała co robić. Dostała sms-a od Dawida. Już jestem, wyjdź J.Zaskoczona wstała, zarzuciła bluzę na siebie i wyszła. Na szczęście stał pod drzwiami i nie musiała go szukać.
- Co Ty wyprawiasz? - zaśmiała się cicho, żeby nikogo nie obudzić.
- Skoro czekałaś na mnie, nie mogłem cię zawieść. Chodź, przejdziemy się.
-Wariat z ciebie. - pokręciła głową i ruszyła za nim.
Rozmawiali przez dłuższy czas, śmiali się, trochę wspominali. Majka szła blisko Dawida, ponieważ trochę przerażała ją ta ciemność. Nagle ten złapał ją za rękę.
- Zimno ci? Masz zimne dłonie.
Coś ty. - zaprzeczyła szybko, ponieważ nie chciała żeby mu było zimno, gdyby wpadł na pomysł dania jej kurtki. A w myślach, przeklęła się, że sama jej nie wzięła.
Dawid zatrzymał ją i obrócił w swoją stronę. Szybko zrzucił kurtkę i trzymał tak, aby Majka mogła ją założyć. Z wahaniem, wsunęła ręce w rękawy. Popatrzyła na chłopaka, którego znała od ponad roku i pierwszy raz miała niewyobrażalną ochotę pocałowania go. Nie poruszyła się jednak, bo myślała, że to złe.
On zrobił to za nią. Przyciągała go jakby niewidzialna nić, która otoczyła ich wtulonych w siebie.
Oderwali się od siebie. Dawid patrzył na nią z wielką czułością.
- Tak długo na to czekałem - wyszeptał.
Majka nie potrafiła nic wydusić z siebie. Było to wspaniałe uczucie. Zrozumiała, co to znaczy mieć motylki w brzuchu. To najpiękniejszy wieczór, a w zasadzie najpiękniejsza noc w jej dotychczasowym życiu.
Dawid oparł swoje czoło o jej.
- Wiesz, upewniłem się teraz, że cię kocham - powiedział powoli ,patrząc jej prosto w oczy.
- Ja, ja chyba też cię kocham. - powiedziała.
I nagle drgnęła. Podniosła szybko głowę i rozejrzała się. Była w swoim pokoju. Godzina 01:48, wiadomość na gadu. Otworzyła: Już jestem. Przepraszam, że tyle mi zeszło. Kolejna: Hej, jesteś? i następna: no cóż, odezwę się jutro & dobranoc :* .
Przetarła senne oczy. To był tylko sen.
Z dziwnym uczuciem wyłączyła komputer i położyła się do łóżka. Tym razem nie przyśniło jej się nic.
